Samiczka odwróciła się od miseczki z wodą, spoglądając
zalotnie w moją stronę. Zawiązałem szlafrok.
- Medialny?
- Hmm? – zwróciłem się do niej niechętnie, uświadamiając
sobie, że nie pamiętam jej imienia.
- A jakbyś miał powiedzieć mi jednym zdaniem, jaka jestem,
to co byś powiedział?
- Że jesteś gorąca jak media – odparłem automatycznie. Ileż
razy odpowiadałem na podobne pytania?
![]() |
| Strzeżcie się takiego wyrazu kobiecego pyszczka. |
- Jak... media? – zatrzepotała rzęsami, zaciekawiona
porównaniem.
- Jak media.
- Opowiedz mi o mediach.
Zakląłem pod nosem.
- Kojarzysz nazwisko McLuhan? – zapytałem, nie żywiąc
większych nadziei na twierdzącą odpowiedź.
- To jakiś kolega McQueena? Tego od butów z teledysku do Bad Romance?
- Może i kolega, ale od mediów.
- Aha.
- Widzisz, Marshall McLuhan to mój idol. Totalny wizjoner. Modyfikator medioznawczego światopoglądu, metafizyk mediów. Arcykapłan...
– przerwałem, widząc jej zdezorientowaną minę. – Łebski gość! – spróbowałem rozpaczliwie. Pokiwała głową ze
zrozumieniem. – Tak. A więc McLuhan twierdził na przykład, że wszystkie media są
przedłużeniem zmysłów człowieka.
- Człowieka! – zakrzyknęła Samiczka.
- I jeża, rzecz jasna. Chociaż McLuhan nie był jeżem, a
jedynie bardzo mądrym człowiekiem. Media zmieniają nas i nasze środowisko,
stworzyły nowy świat, który szybko nauczyliśmy się traktować jako normalny. Ale
my dostrzegamy ten świat dopiero wtedy, gdy uświadomimy sobie, jak wyglądał
wcześniej. To dlatego, że nasze zmysły zostały drastycznie poszerzone, na
przykład zmysł dotyku przez telewizję, co ciekawe, i...
- Jak w Jestem Bogiem, tym filmie z kolesiem z Kac Vegas? –
aż przebierała łapkami.
- Nie do końca... Bardziej chodziło mi o to, że tak jak
wynalezienie koła stało się przedłużeniem ludzkiej stopy, czego wynikiem były
zmiany społeczne, psychologiczne i nawet, a może zwłaszcza, fizjologiczne, związane z układem nerwowym, podobnie powszechne korzystanie z radia, telewizora czy komputera rozszerzyło
praktycznie wszystkie nasze zmysły, choć paradoksalnie zdetronizowało wzrok jako główny z nich. To zmieniło cały świat, wyrwało nas z
galaktyki Gutenberga i przeniosło w całkiem nowe rejony poznania... – poczułem się
skonfundowany, widząc przekrzywioną głowę Samiczki. Zerknąłem do miseczki z
kocią karmą. – A może opowiem ci o czymś prostym, łatwiejszym do przełknięcia? Na
przykład o tym, że McLuhan głosił wyższość medium jako przekazu nad samą jego treścią
pojmowaną także jako przekaz. Ciekawe, prawda? Według niego samo medium jest już informacją, a treścią
każdego środka przekazu jest inny środek przekazu. Na przykład kiedy czytasz
Jeża Codziennego, to pismo jest treścią druku, a treścią pisma jest mowa. Potem
jest niewerbalny proces myślowy, jaki powstaje w twojej ślicznej głowie.
- Ojej.
- Tak, ojej – westchnąłem. – Przykładem czystej informacji
jest światło, podobnie prąd sam w sobie także jest medium. Dasz wiarę?
- I do tego media mogą być gorące i zimne? – zapytała nagle
z niedowierzaniem.
- Tak. Zimne media, jak na przykład telewizja, wymagają od
odbiorcy pewnego uzupełnienia informacji we własnym zakresie, dopowiadania
sobie czegoś. Zatem odbiorca musi aktywnie uczestniczyć w percypowaniu takiego
medium.
- A te... no wiesz... gorące media?
- To moje ulubione – uśmiechnąłem się pod wąsem. – Wysoce wyraziste,
nasycające nas dużą ilością danych i nacechowane... niskim uczestnictwem odbiorcy.
Chyba jednak zasłużyłem na tego liścia w pyszczek.
Chyba jednak zasłużyłem na tego liścia w pyszczek.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz